czwartek, 14 listopada 2013

Rex Elementorum

  Tą noc  Miroggo przespał spokojnie. Następnego dnia obudził się podekscytowany, bowiem to dziś miał zacząć się trening jego umiejętności walki Unum Uolnerati, sztuki której na wyspie uczono się od pokoleń.
Musiał więc dobrze naszykować swój topór, wyjął go spod poduszki przetarł szmatką i by trochę przesiąknął magią rzucił z jego pomocą zaklęcie na naszykowane ubrania. Czerwona koszulka, długie spodnie moro, skarpetki i bokserki, natychmiast znalazły się na jego ciele. Zdążył się jeszcze umyć, i gdy usłyszał że ojciec go woła od razu zbiegł na dół. Na stole leżały już kanapki z Draco Ovum, i herbata której składnikiem był Sol Flos. Miroggo zjadł i wypił to co było dla niego naszykowane i zbiegł do schowka gdzie odbyć miał się trening, tradycją wyspy było że to ojcowie uczyli walki swoich synów. Mężczyzna który wyszedł ze schowka w niczym nie przypominał chłopakowi jego ojca, był on ubrany w dziwne szaty o wysokim stojącym kołnierzu,i szerokich nogawkach, podobny strój kazał założyć młodzieńcowi, któremu zajęło to dłuższą chwile. Gdy był gotowy stanął koło ojca, i słuchał co ten mówi.
- Patrz uważnie, i powtarzaj wszystkie moje ruchy, na tych słomianych postaciach. - Ojciec powiedział mu co ma robić.
-Dobrze ojcze. - Miroggo potwierdził że zrozumiał.
- Zaczniemy od najprostszego. Oto kopnięcie Convertimini Scorpionem. - Oznajmił. Po czym, wyskoczył w górę zarzucił nogi na "szyję" kukły, wykonał obrót, i przewracając kukłę, sam wylądował  obok na ziemi.
 Trwało to ułamek sekundy, na szczęście do wilczych zdolności należał bardzo dobry wzrok, i umiejętność przypomnienia sobie dowolnego obrazu. Po chwili Miroggo powtórzył dokładnie kopnięcie. Ojciec kazał mu powtórzyć je jeszcze kilka razy, po czym pokazał mu kilka trudniejszych rzeczy. Chłopak był naprawdę zdolny wszystko powtarzał bez problemu. Po południu przyszła wreszcie pora na naukę walki z pomocą topora. Wyjął go z plecaka, jeszcze raz przetarł i zgłosił gotowość. Ojciec chciał zacząć od nauki rzucania toporem, i chociaż wydawałoby się to proste,nie było takie,trzeba było odpowiednio chwycić i wycelować,oraz włożyć w to naprawdę dużo siły. Miroggo zrobił to tak jak mu pokazano, chwycił broń zamachnął się i puścił je w stronę kukły, a jego ręko przeszło jakieś dziwne uczucie. Nie dość że ostrze przebiło całą grubą kukłę, to jeszcze przeszło przez stojące za nią drzewa i zatrzymało się dopiero na ostatnim z nich nad głową stojącego pod nim szamana.  Szaman jakby nigdy nic wyjął je i zaniósł je z powrotem do właściciela, który zdumiony stał razem z ojcem. 
-Jak to mogło się stać. - Spytał.
- Mówiłem ci już że ten topór kryje w sobie tajemnice.Których na razie nie mogę ci zdradzić. Ale nie tylko on ma coś w sobie. -Odpowiedział szaman.

- Oglądałem cały twój trening a teraz mam dla ciebie niespodziankę. - I spojrzał na pokaleczone drzewa,
z za których wyszedł rudy wilk powoli przybierający ludzką postać. Był to rudy i piegowaty chłopak wzrostu Mirogga a jego oczy były niebieskie chodź chwilami wyglądały jak podmuch wiatru. 
- Jest to mój przyjaciel Natus Ventus, masz dziś z nim walczyć o śmierć i życie. -Opowiedział mu duchowny.
-Ale on mi nic nie zrobił czemu mam chcieć go zabić? - Zapytał młodzieniec.
W tym momencie rudy samiec podszedł  do niego i wysuwając wilcze pazury zadrapał go w ramię. Z głębokich ran wyciekła ciemna czerwona krew. Chłopak myśląc tylko o tym wziął swój topór i ruszył do walki. Rudzielec zaatakował jako pierwszy, Miroggo szczęśliwie zdołał uniknąć uderzenia, i sam wycelował z
Convertimini Scorpionem na przeciwnika, i tym razem udał mu się ten trick, lecz rudy po chwili wstał i zwykłym uderzeniem odwzajemnił atak. To uderzenie jednak było celne. Miroggo skupił teraz wszystkie swoje myśli na rudego chłopaka dokoła placu na którym walczyli, rozpalił się ogień a nad ich głowami rozłożyła się gruba nie opadająca tafla wody. A w środku placu boju zaczął wiać delikatny wiatr. Miroggo machnął toporem, w stronę przeciwnika  a wraz z toporem w przeciwnika uderzyła trąba powietrzna. Rudzielec miał teraz wbity w serce topór, a trąba, porwała go w górę, gdzie dosłownie wyparował. Gdy
Finis Nix opanował swoje emocje, płomienie zgasły, woda i trąba powietrzna znikły, a topór spadł z góry wprost do ręki chłopaka.
-Ja, ja nie chciałem żeby tak się stało, w ogóle skąd te płomienie, woda  i ta trąba.- Zapytał.
- To jedna z twoich zdolności, nazywamy ją Rex Elementarium, polega na tym że możesz panować nad żywiołami, taka zdolność nie występuje u każdego z nas, zdarza się to raz na milion osób z plemienia. A jeśli chodzi o mojego przyjaciela, to nie martw się. -Ponownie,wskazał   na drzewa. Miroggo zobaczył coś nie samowitego, jego oczom okazał się chłopak którego przed chwilą zabił.
- Godny z ciebie przeciwnik, wiem że dziwi cię że żyję ale jestem nie śmiertelny.Jestem tak naprawdę duchem wiatru, mogę znikać pojawiać się, ale jestem też członkiem plemienia, moi trzej bracia cieszą się że nareszcie trafił się ktoś kto potrafi być taki jak my, ty masz w sobie  część każdego z nas, jesteś władcą żywiołów. Tak samo jak my możesz wszystko, niestety zrodziłeś się z człowieka, nie będziesz więc nieśmiertelny, lecz będziesz żył wiele setek lat. Jednak naprawdę zasłużeni mogą dołączyć do nas, stać się duchami żywiołów i być nieśmiertelnym. Ale na to trzeba naprawdę zapracować a gdy zostaniesz duchem żywiołów dalej pozostaniesz potężniejszy od nas będziesz rządził każdym z czterech. - Opowiedział mu rudowłosy. Po czym znów rozpłynął się. Zszokowany Miroggo pobiegł do domu, wiedział już teraz że jest wyjątkowy. Cieszył się, ale zarazem bał, myśląc o tym rozebrał się i poszedł spać.

1 komentarz:

  1. Niezłe, kilka literówek zauważyłam. Dajesz zbyt dużo nazw, których czytelnik nie rozumie. No i do takich najprostszych rzeczy, jak na przykład herbata, czy kanapka. To się chyba nieco mija z celem. Nie wiem, radziłabym albo pisać tego mniej albo na końcu każdego rozdziału pisać słowniczek, co te słowa oznaczają. Można też zakładkę zrobić z tymi pojęciami. No to tyle, akcja się rozkręca, czekam aż będzie się cosik więcej działo :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń