poniedziałek, 25 listopada 2013

Smoki i Elizabeth.

  Ta noc była ciekawa, wskrzeszony opowiadał Miroggo o wielu rzeczach, które były na wyspie za jego czasów. Najciekawszym ze wspomnień było dla chłopaka to, w którym jego nowy nauczyciel, w dzieciństwie ulepił i ożywił sobie smoka. Według tego co mówił, mieszkańcy Insula a'ris byli pod takim wrażeniem, że każdy chciał mieć smoka i potrafili wydać nawet na owego cały majątek. Chłopca też to zaciekawiło więc poprosił nauczyciela, żeby go tego nauczył następnego dnia.


Gdy następnego dnia wstali o 9:00, Miroggo pomógł nauczycielowi ubrać się stosownie do naszych czasów, dał mu śniadanie, oraz jeszcze przed południem znalazł dla niego odpowiednie topory. Kiedy było około pierwszej przyszedł czas na trening. Miroggo był tak zafascynowany pierwszym treningiem z nauczycielem, że zapomniał o swoich toporach. Na szczęście mieli inne prany, chłopak ciągle pamiętał o obietnicy, którą dostał w nocy, a w głowie miał już obraz swojego smoka.
-Więc musimy zacząć od zwołania wszystkich czterech żywiołów do nas. - Zaczął nauczyciel.
- Duchy wzywamy was. Żywiole powietrza, abyś dał naszym smokom silny oddech, by unosić się mógł ponad chmurami. Ogień, by płomień którym będzie ział, pokonał nawet potężniejsze bestie. Ziemi by jego łuski były twarde. I wody by mógł zmieniać kształt.- Dodał zwołując czterech braci do siebie.
- Teraz musimy wziąć od nich ich część i ulepić z nich figurę, taką jak ma wyglądać potwór którego się spodziewamy. - Jak powiedział tak zrobili.
- I ostatni krok, teraz powtarzaj głośno po mnie. To ciało, ma mnie chronić, jestem świadomy, że może być to niebezpieczne, obiecuje odpowiednio wytresować, to w co zaraz tknę życie, więc daj mu kawałek smoczego serca.- Po wypowiedzeniu przez nich tych słów dookoła zrobiło się ciemno. Cisza która ich otaczała, nie dopuszczała do ich uszu nawet najmniejszego szelestu, a ich oczy widziały teraz tylko cztery postacie żywiołów. Po chwili światło powróciło, a przed oczami Mirogga stanął czarny smok, pokryty czymś co przypominało zastygłą lawę, a na jego grzbiecie, w skorupie wybita była dziura w której rozpalały się płomienie, z brzegów tej dziury wystawały potężne skrzydła. Ogon był naprawdę długi, a kolce którymi był zakończony, mogły zmieść z powierzchni ziemi nawet olbrzyma. Dopiero teraz chłopakowi wpadło do głowy proste pytanie, gdzie on będzie trzymał takiego potwora, więc zadał je nauczycielowi.
- O to się nie martw, patrz.- Odpowiedział.
-Czas na sen. -Zwrócił się do smoka, a ten od razu przyjął wielkość figurki, którą wcześniej był, skulił ogon i zasnął.
-On nie musi spać, może tak zrobić, kiedy zechcesz wystarczy dać mu znak patrząc mu głęboko w oczy.- Dodał, Miroggo postanowił, że też spróbuje i powtórzył to, co zrobił jego nauczyciel. Udało mu się, był teraz naprawdę z siebie dumny. A po chwili ekscytacji postanowił wybrać się na przejażdżkę, dosiadł swojego smoka i razem z nauczycielem odlecieli. Gdy krążyli wokoło rosnącego na wyspie dębu, Miroggo zauważył kogoś, kto naprawdę mu się spodobał. Była to przepiękna blondynka, o zielonych oczach, chłopak zakochał się od pierwszego obejrzenia. Wylądował na ziemi koło dziewczyny. Wyciągnął do niej rękę mówiąc.
- Cześć, jestem Miroggo, skusisz się na przejażdżkę?
  Dziewczyna zatrzepotała rzęsami i patrząc mu prosto w oczy, podała mu dłoń.
-Ja jestem Elizabeth, wiem kim jesteś, wiem o tobie wszystko. A z chęcią się z tobą przelecę. - Odpowiedziała na jego pytanie. Razem wsiedli na smoka i odlecieli. Podczas przejażdżki, gdy lecieli do góry nogami, zamiast chwytać się łusek smoka, ona przytulała się do niego, a gdy lecieli już normalnie dawała mu całusa za to, że jest bezpieczna. Miroggo nie musiał jej pytać czy będzie jego dziewczyną, umiejętność telepatii, którą miał każdy mieszkaniec wyspy zrobiła to za niego, wiedział już, że od tej pory są razem. Gdy wylądowali umówili się na kolejny dzień i pożegnali gorącym pocałunkiem. Gdy chłopak wrócił do nauczyciela, opowiedział mu wszystko, a ten spokojnie pogratulował mu. Po czym wrócili do domu, gdzie od razu poszli spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz