-Stój. -Krzyknął Miroggo, jednocześnie nakazując ręką. Postać, która do tej pory biegła jak szalona zatrzymała się z czubkiem nosa na dłoni chłopaka
-Kim ty jesteś? -Zapytała się, wpatrując się w jego oczy.
-Jestem Miroggo, poszukuje Serriego, wiesz może gdzie mogę go znaleźć?
-Ja jestem Serri, największy z czterech synów Tatrusa. Mistrz eliksirów, pan czarnej magii. Czego chcesz ode mnie?
-Nie spodziewałem się, że będziesz tak wyglądał. - Powiedział z pogardą chłopak. - A przybyłem tu by prosić cię o radę.
-Mów czego potrzebujesz..
-To długa historia. Dziewczyna, którą niedawno poznałem ma moc rozkochania w sobie każdego chłopaka, który na nią spojrzy, zakochałem się w niej i ona mówi że mnie kocha, chce zabrać jej tę moc by wiedzieć czy jest tak naprawdę. Szaman z mojej wioski powiedział, że tylko ty to potrafisz.
-To bardzo trudne zadanie, potrzebne właściwości ma tylko jeden gatunek kwiatów na naszej planecie. Niestety rośnie on jedynie na najbardziej niebezpiecznym dla człowieka lądzie jaki istnieje. Na Insula a'ris, wyspie na którą nikt nie ma odwagi się udać.Czy ty zaryzykujesz? - Zapytał
-Tak się składa ze tam się urodziłem i tam mieszkam, wyspa nie ma przede mną tajemnic. Czy możesz powiedzieć mi jak te kwiaty wyglądają? - Zapytał zdenerwowany chłopak.
-Oczywiście, jest to kwiat który wygląda jak cztery poskręcane wstążki, w kolorach tęczy. A jeśli chodzi o to, w jaki sposób go użyć wystarczy że połknie ona odrobinę pyłu.
-Dziękuję ci, niestety muszę już wracać, czekają na mnie. Do widzenia -Miroggo pożegnał się po czym wsiadł na smoka i odleciał w stronę Bałtyku. Tym razem lecieli naprawdę szybko, już po godzinie byli nad domem Karoliny. Chłopakowi spieszyło się jednak do domu, więc napisał jej list.:
Droga Karolino.
Jeszcze raz dziękuje Ci z ugoszczenie mnie. Tym razem nie będę zawracał Ci głowy.
Jeszcze raz dziękuje Ci z ugoszczenie mnie. Tym razem nie będę zawracał Ci głowy.
Gdybyś kiedyś mnie potrzebowała wystarczy, że powiesz moje imię,
a wiatr na pewno mi o tym powie.
Miroggo.
Złożoną kartkę rzucił w dół i za pomocą wiatru skierował ja do rąk Karoliny. I poleciał wprost na wyspę, na którą dotarł po zaledwie trzech godzinach lotu. Niestety było już ciemno, więc po cichu zakradł się do domu, gdzie szybko naszykował się do snu. Ciekawy jutrzejszego dnia poszedł spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz