poniedziałek, 6 stycznia 2014

Podróż -Ciąg dalszy.

 Miroggo obudził się rano i pełny energii postanowił lecieć w dalszą podróż. Zapakował więc swoje rzeczy i mimo że Karolina spała, opuścił jej dom i na polanie niedaleko od jej domu, dosiadł swojego smoka i ruszył w drogę. Wiedział, że ma przed sobą jeszcze wiele godzin podróży. Na szczęście, wziął ze sobą trochę wody i nie musiał robić sobie przerw. Leciał już ponad chmurami i nie widział co jest pod nim. Jego smok jednak potrafił namierzyć cel i wylądował między szczytami. Bestia zmniejszyła się, a chłopak schował ją do kieszeni. Na jego nieszczęście nie był tam sam. Byli tam też Venator Animarum, którzy najwyraźniej upatrzyli w nim nową ofiarę.Z każdą chwilą było ich więcej, na szczęście Miroggo miał ze sobą swoje topory, rzucił nimi w stronę wroga, i w tym momencie czterech z nich padło na ziemię bez głów. Reszta uciekła, lecz jak to mówią przed burzą zawsze jest cisza, z korytarzy w ziemi wyleciał rój napastników, każdy z mieczem, chłopak niewiele myśląc przywołał do siebie żywioły ognia oraz powietrza i wysłał je do walki z napastnikami. Nad głową tamtych, od razu wybuchły płomienie, a wiatr uformował z nich coś, na kształt trąby powietrznej. Tym razem pozbył się ich na dobre. Mógł teraz szukać Serriego. By go znaleźć szedł wzdłuż gór raz na jakiś czas zatrzymując by podziwiać krajobraz, jakiego nie było na wyspie. W ciągu kilku minut zdążył sprawdzić prawie każdą ze znajdujących się w pobliżu jaskiń. Niestety, jak do tej pory, nikogo nie znalazł, czul się źle, miał już zrezygnować ale zza skały wyleciał niski garbaty ubrany w podarte skóry  mężczyzna.
-Stój. -Krzyknął Miroggo, jednocześnie nakazując ręką. Postać, która do tej pory biegła jak szalona zatrzymała się z czubkiem nosa na dłoni chłopaka
-Kim ty jesteś? -Zapytała się, wpatrując się w jego oczy.
-Jestem Miroggo, poszukuje Serriego, wiesz może gdzie mogę go znaleźć?
-Ja jestem Serri, największy z czterech synów Tatrusa. Mistrz eliksirów, pan czarnej magii. Czego chcesz ode mnie?
-Nie spodziewałem się, że będziesz tak wyglądał. - Powiedział z pogardą chłopak. - A przybyłem tu by prosić cię o radę.
-Mów czego potrzebujesz..
-To długa historia. Dziewczyna, którą niedawno poznałem ma moc rozkochania w sobie każdego chłopaka, który na nią spojrzy, zakochałem się w niej i ona mówi że mnie kocha, chce zabrać jej tę moc by wiedzieć czy jest tak naprawdę. Szaman z mojej wioski powiedział, że tylko ty to potrafisz.
-To bardzo trudne zadanie, potrzebne właściwości ma tylko jeden gatunek kwiatów na naszej planecie. Niestety rośnie on jedynie na najbardziej niebezpiecznym dla człowieka lądzie jaki istnieje. Na Insula a'ris, wyspie na którą nikt nie ma odwagi się udać.Czy ty zaryzykujesz? - Zapytał
-Tak się składa ze tam się urodziłem i tam mieszkam, wyspa nie ma przede mną tajemnic. Czy możesz powiedzieć mi jak te kwiaty wyglądają? - Zapytał zdenerwowany chłopak.   
-Oczywiście, jest to kwiat który wygląda jak cztery poskręcane wstążki, w kolorach tęczy. A jeśli chodzi o to, w jaki sposób go użyć wystarczy że połknie ona odrobinę pyłu.    
-Dziękuję ci, niestety muszę już wracać, czekają na mnie. Do widzenia -Miroggo pożegnał się po czym wsiadł na smoka i odleciał w stronę Bałtyku. Tym razem lecieli  naprawdę szybko, już po godzinie byli nad domem Karoliny. Chłopakowi spieszyło się jednak do domu, więc napisał jej list.:  
Droga Karolino.
Jeszcze raz dziękuje Ci z ugoszczenie mnie. Tym razem nie będę zawracał Ci głowy.
Gdybyś kiedyś mnie potrzebowała wystarczy, że powiesz moje imię,
a wiatr na pewno mi o tym powie. 
                                                Miroggo.
Złożoną kartkę rzucił w dół i za pomocą wiatru skierował ja do rąk Karoliny. I poleciał wprost na wyspę, na którą dotarł po zaledwie trzech godzinach lotu. Niestety było już ciemno, więc po cichu zakradł się do domu, gdzie szybko naszykował się do snu. Ciekawy jutrzejszego dnia poszedł spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz