piątek, 10 stycznia 2014

Nowy wódz.

   Miroggo skupił się teraz na trenowaniu, bo wiedział, że jeśli po takiej przerwie nie wróci to ćwiczeń jego umiejętności i moce będą słabnąć. Więc gdy tylko wzeszło słońce, stanął ze swoim nauczycielem twarzą w twarz i zaczęli walkę. Chłopak, mimo że był pilnym uczniem nie dawał jeszcze rady swojemu nauczycielowi. Kilka razy udało mu się go pokonać ale było to celowe podłożenie się, bo nauczyciel wiedział że w ten sposób zmotywuje go do nauki. Mawiał wtedy: "Jeśli będziesz się uczył, kiedyś pokonasz mnie tak szybko, że ja już będę leżeć i dopiero wtedy zacznę się bronić" . Miroggo wiedział dobrze, że tak jest. Dlatego tak przykładał się do tych treningów. Ale mniejsza o to wróćmy do tego o czym mam opowiedzieć.

  Wieczorem, gdy zrobiło się już ciemno wszyscy mieszkańcy wyspy spotkali się, jak zwykle w kręgu. Na największych siedliskach siedzieli już rodzice Elizabeth i tylko jej miejsce pozostało puste, bo wolała usiąść z Miroggiem. Gdy wszyscy byli już na miejscu, przed nimi pojawiły się stoły pełne dziczyzny, a w tle zaczęła grać muzyka. Po kilku godzinach zabawy nadszedł czas na oficjalną część.

  Wódz wskazał ręką na parę stojącą w najciemniejszym kącie.
-Podejdźcie do mnie.-Nakazał.
Jak powiedział tak zrobili. Miroggo poczuł w jego głosie coś jakby oddające szczęście, a nawet podniecenie.
-Znacie zwyczaje naszej wyspy. A my mamy dla was niespodziankę.- Powiedział, po czym machnął ręką. Cały krąg okrył się wysoką kolumną zakończoną oknem w kształcie koła, przez które wpadały promienie światła księżyca.
-Czy to... to o czym myślimy. - Powiedzieli niemal że w tej samej chwili.
-Tak to kopuła ślubna. Drogie dzieci od dziś będziecie razem na zawsze.
Po krótkiej ceremonii  ślubnej, na którą niestety nie mogłem wejść, bo jako strażnik z umiejętnościami identycznymi Miroggowii jego nauczyciel, musiałem stać na zewnątrz kopuły, nastąpiło to o czym wiedziałem. Ale nie spodziewałem się, że nastąpi to tak wcześnie. Kopuła nie była już potrzebna, więc wódz ją usunął,
Teraz koło fotela Elizabeth pojawił się fotel dla jej męża. Wódz powstał.
-Jak wiecie ja i moja żona jesteśmy już starzy. Potrzebujemy teraz spokoju. A wyspa zasługuje by rządził nią ktoś, kto jest mądry i potrafi przeciwstawić się wszelkim problemom i zagrożeniom. Więc zdecydowaliśmy się ustąpić władzy młodszemu pokoleniu.- Mówiąc te słowa popatrzył się na parę siedzącą obok.
Miroggo zaczął dziękować, ale oklaski i wiwaty tłumu zagłuszyły jego słowa.
 Od dziś więc wyspa ma nowego wodza a ja, jego nauczyciel, zostałem także jego doradcą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz